środa, 18 października 2017

Pomóż sobie, pomóż przyjezdnym

Przydatne w wakacyjnym wynajmie


Wakacyjny wynajem nieruchomości niesie ze sobą różne koszta dodatkowe – nie tylko opłaty za dom - ale i dodatkowe możliwości zarobkowania. Promocja tego typu przedsięwzięcia jest miła, a dopomóc może jej szereg narzędzi, dostępnych przede wszystkim w internecie. Zresztą – w dzisiejszych czasach bez internetu w tym biznesie ani rusz.

Nie jest chyba tajemnicą, że znaczna część z nas, posiadających domy wakacyjne na wynajem, nie mieszka w Hiszpanii. To osoby z kraju nad Wisłą lub bardzo często z Wysp Brytyjskich. Nieruchomość trzeba doglądać, choćby od czasu do czasu. A i wybrać się na wakacje do siebie – to miła i raczej tania opcja. Koniecznością są podróże, bywa że dość częste.

Owszem, niektórzy wybierają się w podróż samochodem. To dość długa wyprawa. Interes może zrobić ktoś, kto mądrze pomyśli nad tańszą komunikacją zbiorczą na liniach Polska, Wielka Brytania – hiszpańskie wschodnie wybrzeże.
Jeżeli już jednak decydujemy się na takie eskapady, konieczne wydaje się ubezpieczenie od awarii a drodze. Dla niektórych takie zastrzeżenie to pewnie truizm, wiecie o tym i stosujecie. Jednak nie dla każdego. Zaś nawet ci, którzy w ową polisę są zaopatrzeni mogą sobie nie zdawać sprawy – Bogu dzięki nie mieli jeszcze awarii – że nawet niektóre duże i znane firmy, to szarlatani. Nie owijając w bawełnę, chodzi o to, aby pozbierać składki od frajerów, a potem, kiedy dojdzie co do czego, maksymalnie utrudnić im wyegzekwowanie tego, za co zapłacili. Spuścić po brzytwie. Inna sprawa, że niektórzy „giganci” rynku wydają się być po prostu nieprzygotowani do tego, co oferują.
Tę tezę opieramy na licznych opowieściach poszkodowanych, tak usłyszanych bezpośrednio, jak i przeczytanych na polonijnych forach. Dosłownie godziny spędzone na telefonie (licznik bije!), oczekiwanie całymi dniami na pomoc, która w dodatku nie może odbyć w takim zakresie, jak to obiecywano. Stosunkowo rzetelna wydaje się ta firma. Jej prawie tak samo duzi konkurenci byli zaś autorami wielu opisywanych szeroko „numerów”.

Chyba już większość daje sobie więc z trakcją kołową spokój. Ale bilety lotnicze bywają bardzo drogie w sezonie wakacji szkolnych. Zwłaszcza, po ostatnich zawirowaniach na rynku lotniczym. Ci, którzy przejęli znaczną część schedy po firmie Monarch, wydają się jeszcze drożsi. Ryanair mimo problemów z pilotami raczej nie jest aż tak drogi, ale przecież w czasie ferii i oni znacznie podnoszą ceny.
Lekarstwem mogą być porównywarki cen biletów lotniczych. Zwłaszcza takie, które pozwalają np. łączyć loty (takie najczęściej są tańsze). Pożyteczną funkcją jest pokazywanie całego miesiąca. A już najbardziej przydaje się ustanowienie alertu cenowego. Ustawiamy w porównywarce parę interesujących nas dat i polecamy powiadamiać nas e-mailem, kiedy cena się zmieni. Aby upolować okazję, nie musimy więc ciągle przeszukiwać ofert linii lotniczych samemu. Wszystkie te opcje daje nam Skyscanner, dostępny również po polsku. Inną ciekawą, świeższą opcję podbnego typu jest Kiwi.

Podróż to ważna kwestia, wszak nawet jeżeli wy znajdujecie się na miejscu, to przecież wasi goście jakoś dojechać muszą. Warto więc być zorientowanym w tej tematyce, bo choć wielu poradzi sobie samemu, to wciąż są tacy, którym trzeba doradzić. Jeżeli umiecie zrobić to skutecznie, to wasza wartość wzrasta.

Podstawowa kwestia to jednak wynajem. Do tego powracać będziemy jeszcze pewnie niejednokrotnie, a tym razem parę uwag dotyczących platform udostępniających nasze oferty.
Chyba najmocniejszą z nich wydaje się booking.com. Ma sporo zalet – np. dość agresywnie przedstawia waszą ofertę. „Zostały już ostatnie miejsca!” - o co zresztą niedawno oskarżano go w prasie, że to wprowadzanie w błąd. Jest bardzo popularny. Jednak są też wady. Wasze pieniądze przesyła ze znacznym opóźnieniem. Do tego robi to na konto w kraju, w którym jest nieruchomość. A może wy nie chcecie, aby byle kto widział, ile wam wpływa gotówki? Prawda? ;-)
Jest Airbnb. Dość popularne i płaci szybko. Tyle, że nie każdy lubi weryfikacje i konieczność zapisu, które tu trzeba przechodzić – również, kiedy jest się turystą. A owe formalnością tak uchroniły tejże platformy przed szczególną niechęcią miejscowych urzędników, zwłaszcza w Hiszpanii.

No i wreszcie jest Tripadvisor i jego różne mutacje. To oprócz narzędzia do wynajmu, świetny portal informacyjny i dający możliwość zamieszczania ocen, czy wręcz opowieści o różnych lokalizacjach. To z niego turyści mogą się dowiedzieć wiele o miejscowych atrakcjach i to na podstawie wrażeń takich samych ludzi jak oni. Polecamy.

W ustawieniach oferty posiada ciekawe opcje, jak np. możliwość ustanowienia „changeover day”, czyli dnia przerwy pomiędzy wynajmami (na sprzątanie), itd.  Aha – i płaci szybko!
Ciekawą opcją jest Homeaway. To również instytucja ogólnoświatowa, dość popularna też wśród Amerykanów. Wygodna w użyciu. Szczerze mówiąc pierwszych chętnych na apartament miałem stąd w godzinę po wystawieniu oferty. Za szybko! I tu uwaga – wszystkie te platformy możecie zsynchronizować, tak aby rezerwacje nie pokrywały się. Ja nie zdążyłem, ale Homeway na szczęście nie pozwolił na rezerwację od razu, ale tylko na zapytanie o dostępność.

Tych platform jest oczywiście więcej, tak międzynarodowych, jak i lokalnych. Wyżej wymienione zaliczają się do największych. Można używać też przecież mediów społecznościowych – przy czym trzeba uważać na oskarżenie o spamowanie – no i serwisów ogłoszeniowych. Tyle, że one nie obsługują chociażby płatności i nie mają takiego zasięgu.
Nie brak i innych opcji ułatwienia sobie działalności. I to jak zwykle, jest temat do szerszej dyskusji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz